W niektórych gruzińskich domach stoją nawet zdjęcia prezydenckiej pary (wielkich przyjaciół Gruzji) a gospodarze informują, że były one przepasane kirem przez 40 dni jak nakazuje chrześcijańska tradycja.

Gruzini to religijny naród. Jak wiadomo na całym świecie zwiedza się obiekty sakralne lub zamki bo one jako jedyne pokazują potęgę minionych wieków. Dużym dla nas zaskoczeniem była ilość ludzi uczęszczających do cerkwi. Było nawet więcej młodych osób niż w starszym wieku. Zamyśleni, modlący się wypełnili kościoły nawet w dni powszednie niezależnie od pory dnia. Tamtejsza autokefalia prawosławna cieszy się dużym szacunkiem a głowa kościoła Katolikos jest osobą często wymienianą w wieczornych dyskusjach. Ja zapamiętałem historią o próbach przekonania Gruzinów do wielodzietności. Każdemu trzeciemu i kolejnemu dziecku Katolikos udziela osobiście sakramentu chrztu. Znajomi cieszyli się z tego szczerze i jako, że planowali trzecie dziecko to byli dumni że tak będzie wyglądała ta ceremonia. Kolejną rzeczą jaka rzuciła się nam od samego początku w oczy jest uwielbienie władz do nowoczesnych budynków ze szkła. Jednak bardzo szybko otrzymaliśmy wyczerpujące wyjaśnienia. Prezydent podjął walkę z wszechobecna jeszcze kilka lat temu korupcją. Rozpoczął ją od Policji, która była symbolem chamstwa, złodziejstwa i bandytyzmu. Zmiana prawa, wysokie kary za korupcję, zero tolerancji oraz wymiana kadr przyniosła nadspodziewanie dobre skutki. Symbolem tych zmian stały się szklane (przezroczyste komisariaty). Idąc tą drogą szklany Pałac Prezydencki oraz projekt "transparentnego" parlamentu był dla nas już zrozumiały.
Ale wracając do spraw przyziemnych - to Tibilisi jest najładniejszym i zarazem najciekawszym miastem przez nas odwiedzanym. Na Gruzję przeznaczaliśmy kilkanaście dni i mamy zamiar wycisnąć z niej jak najwięcej:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz